Fałszywe ego (a czas to iluzja)

time-3103599_1920

Bycie w Tu i Teraz. „Łapanie chwil”. Docenianie każdego momentu. Wychodzenie ze strefy komfortu. Robienie tego, czego naprawdę chcę. Wsłuchiwanie się w siebie. Wychodzenie z domu- przebywanie w naturze. Zdawałam się to wszystko rozumieć. Zdawałam się to wszystko stosować. Zdawałam się wszystko ogarniać. Tak myślałam. Tak czułam. Tak działałam.
Czy bywałam czasem zmęczona? Czy miałam dość?
Tak!
Czy byłam sfrustrowana, czy buntowałam się w sobie?
Tak!!!

Dopiero później, zupełnie nieoczekiwanie mnie olśniło i pomyślałam sobie:
CO JA DO CHOLERY ROBIĘ? 🙂

Uwielbiam wypełniać świadomością każdą chwilę. Kocham wychodzić i być w naturze. To najwspanialsze, co mnie w życiu spotkało, że przełamuję swoje bariery i robię praktycznie wszystko to, czego chcę, czego potrzebuję, co we mnie jest i od dawna próbowało się wydostać. A tymczasem ja… zrobiłam z tego jakiś obowiązek, przymus, przestało mnie to bawić. Bo powinnam, bo muszę… i wpadłam w ten sposób w pułapkę. Sama siebie tam zagoniłam, bo nie tędy droga…. Przecież nie chodzi o to, by znowu blokować pewne rzeczy, by osiągać inne. By się zmuszać i oszukiwać siebie, że tak powinno być i że mnie to cieszy, że się spełniam i w tym odnajduję. Przecież się rozwijam, mam obowiązek żyć teraz tak i tak, robić to i tamto… Czyżby?
Zapomniałam być sobą. Cieszyć się drogą. Cieszyć się nią szczerze, a nie bo tak wypada. Zapomniałam o sobie prawdziwej, jednocześnie nakładając kolejną maskę. Pod pozorem przebudzenia, dążenia do oświecenia, znowu straciłam siebie z oczu, zgubiłam tę esencję tego, kim jestem.
Gdzie ta droga miała mnie zaprowadzić? Nie wiem, widzę kilka opcji, ale ich końcowy efekt prowadził w jedno miejsce. Znowu zagubiłabym się w nieświadomości „Matrixa”. Oszukiwałabym siebie, a frustracja by rosła. Wmawiałabym sobie różne kłamstwa i tworzyła coraz więcej blokad i ograniczeń.
Kurczę!
Byłam właśnie w procesie stworzenia sobie nowej tożsamości. Zmyliło mnie to, że była tak inna od tych dotąd mi znanych. Była świeżym powiewem, była tym kim chciałabym być, ale nie była mną. Prawdziwą mną.

Tutaj zaczął się dla mnie czas poszukiwania siebie na nowo, w swoim wnętrzu. Ponieważ już tam byłam nie jeden raz, nie trwało to szczególnie długo. Chyba chodziło o to zrozumienie, zobaczenie tego wyraźnie, jak bardzo możemy się oszukiwać, zauważenie tego procesu od samych podstaw, w momencie tworzenia. Jednak ilu ludzi tego nie zauważy i dalej brnie w to fałszywe rozumienie siebie, ignorując wszelkie sygnały w ciele i poza nim? Ilu ludzi z powrotem wpada w macki fałszywego ego, nieświadomości, jednocześnie myśląc, że jest dalej na tej samej drodze?

Widać to czasami, mimo że naprawdę staram się już nikogo nie oceniać, ale to zauważam. Na forach, w grupach na Facebooku, w spotkaniach twarzą w twarz z ludźmi „przebudzonymi” (których spotykam coraz więcej i więcej w moim życiu), w artykułach, a nawet na szkoleniach i kursach. Sama tam dążyłam, rozumiem to, dlatego postanowiłam napisać ten artykuł.

Doszło do tego, że kompletnie nie miałam czasu. Który paradoksalnie przecież nie istnieje! Jest iluzją w którą daliśmy się wciągnąć.
Kiedy rozwijałam mój projekt, nie miałam czasu dla dzieci, kiedy bawiłam się z córkami, nie miałam już przestrzeni na rozwój- nie wspomnę już o kursach, obowiązkach domowych, pracy itp. A jeszcze trzeba wyjść na spacer, a jeszcze muszę poprzytulać drzewa, a medytacja? A zakupy? A znajomi?

…………………………………………. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

To właśnie brak czasu był tym, co mnie ocknęło. O ja szczęściara, że mnie to niesamowicie frustrowało i skłaniało do zatrzymania się i obserwacji. Dziękuję Ci Wyższa Energio za to zrozumienie, dziękuję Ci moje ciało za wszystkie sygnały, za wkurzenie i frustrację. Sprowokowało mnie to do złapania oddechu, zastanowienia, wyłapywania tych chwil, kiedy czuję się zaniepokojona bez wyraźnego powodu. To znowu pokazało mi, że robię tak naprawdę nie to co chcę, a to co w mojej głowie wydaje mi się, że chcę. Przez to nie mam (znowu) na wszystko czasu, muszę iść ze sobą na kompromis, muszę z czegoś rezygnować. To właśnie powoduje tą złość we mnie- i ona tak rośnie i rośnie, każdego dnia trochę silniej ją odczuwam.
Kiedy tylko to zrozumiałam, zaakceptowałam, że dałam się zwieść. Oszukać. Wyprowadzić na manowce. Ego mi to zrobiło. Sama sobie to zrobiłam. Dodatkowo zapomniałam, że czasu nie ma, że nie istnieje, że jest niczym więcej niż manipulacją, ograniczeniem.
Zrobiłam kilka medytacji (już bez wewnętrznego przymusu!), dotarłam do sedna jeszcze bardziej… i co się stało?
Znowu odnalazłam siebie. Zauważyłam, co było prawdą, a co nie. Czego chcę ja prawdziwa, a czego chciała moja nowa fałszywa tożsamość.

I?

Teraz widzę bardzo wyraźnie i dokładnie cały ten schemat. W cudowny sposób czasu zrobiło się niewyobrażalnie dużo. Robię praktycznie tylko to, na co mam ochotę (chyba, że to nie jest do końca zależne ode mnie), jestem zadowolona, pogodzona. Moje praktyki i cała reszta mnie cieszą, bardziej rozwijają, uspokajają. Jeśli czegoś nie robię- nie panikuję. Jeśli czegoś nie czuję na dany moment- nie robię tego. Chwilami zatrzymuję się i nie wiem co teraz- tyle mam tego czasu… więc czytam sobie książkę, albo ponownie bawię się z dziećmi, bądź upiekę coś fajnego 🙂 O właśnie ! Nawet w kuchni- kiedy nie jest to przymuszone- wszystko lepiej mi wychodzi i smakuje, a kreatywność czasami pociąga mnie naprawdę daleko i w ryzykowne rejony 😉 Ale zawsze jest pysznie, aż sama się dziwię co mogę tam stworzyć. Wystarczyło tylko robić to z serca, chcieć, otworzyć się na bycie w zgodzie ze sobą, na prawdę, na prawo wyrażania siebie. A to przyszło samo- wraz z decyzją o byciu prawdziwą mną.

I jeszcze ta sytuacja, która jak nic innego pokazała mi, że na niektóre rzeczy wpływu nie mam i jeszcze dobitniej uświadomiła mi, że czas nie ma znaczenia, a „muszę” to złudzenie.
Niby nic, moja 5-cio letnia córka włożyła sobie koralik do nosa. Nie dało się wydmuchać, spędziłyśmy w szpitalu ponad dobę. I nagle okazało się, że czasu jest aż nadto, że nic nie liczy się tak bardzo, jak to, że Ona będzie miała narkozę mimo zaledwie kilku latek. Czas zaczął się niesamowicie ciągnąć, w pracy znalazła się przestrzeń na przerwę, kursy nie zniknęły, a projekt zyskał nowe polubienia… świat się nie zawalił 🙂 Córeczka już w porządku, ale ma teraz nową mamę. Mamę, która wie, co jest najważniejsze i których chwil nie odzyska, mamę która znalazła to, czego szukała. Mianowicie rozpoznanie na poziomie świadomości, że czas to fałszywy twór, narzędzie manipulacji, partner życiowy Ego (tego niezaprzyjaźnionego). Mogłam jeszcze pełniej dotrzeć do tego, kim jestem, czego chcę ja- prawdziwa ja, zarazem obserwowałam jak moja nowa fałszywa tożsamość topnieje 🙂 Widziałam ją w sobie bardzo dokładnie, jakby była inną osobą w jednym ciele. Jakby była kimś obcym- to było niesamowite doświadczenie. Zobaczyłam to, zadziało się wiele, funkcjonuję inaczej. Jestem wdzięczna, że mogłam się ponownie „obudzić”.
Czułam ten fałsz, ten rozdźwięk i wszystko co szło z tym w parze już od dawna, ale oszukiwałam siebie. Pod warstwą mnie bawiącej się z dziećmi ciałem i duszą, będącej w chwili obecnej i cieszącej się życiem, wyrosła moja fałszywa tożsamość- i wszystko przestawało cieszyć. Stopniowo. Nie od razu. Tutaj (w szpitalu) dałam jej przestrzeń na wypłynięcie całkiem ze mnie, do cna- ze łzami, ze współczuciem, z bezsilnością. I odżyłam na nowo.

Uważajcie na to i bądźcie sobą- znajdziecie wówczas przestrzeń na wszystko, Gwarantuję dożywotnio 😉

❤ ❤ NAMASTE ❤ ❤
xxxxx ❤ ❤ ❤ xxxxx

 

 

 

 

Autor: Paula Ryczkowska

Jestem trenerem osobistym, duchowym coachem życiowym, hipnoterapeutą (ze szczególnym zamiłowaniem do regresji), twórcą prowadzonych medytacji, autorem nagrań zawierających elementy theta-healing i nauczycielem tańca swobodnego– który to towarzyszył mi od dziecka. Skończyłam również szkolenia z zakresu mindfulness, psychoanalizy i terapii poznawczo- behawioralnej. Dodatkowo interesują mnie techniki kwantowe, bioenergoterapia i wiele, wiele innych :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s