Nieustanne przebudzenia

Czuję, że w naszym życiu następują nieustanne przebudzenia…
Kiedy już dostaniemy jedną realizację, zaraz za nią pojawia się całe morze nowych realizacji, które zdają się czasami kłócić z tym, co jest głęboko w nas zapisane.

Po moim pierwszym przebudzeniu, myślałam, że jestem już w miejscu, w którym nic mnie nie zaskoczy.
Pracowałam ze sobą, uwalniałam i odpuszczałam wiele rzeczy z mojej podświadomości.
Jednak w pewnej chwili zorientowałam się, że znów w moim życiu nie ma tu i teraz, nie cieszę się życiem, nie doświadczam jego piękna, a jedynie ciągle siedzę utkwiona gdzieś w swojej przeszłości.
A przeszłości przecież nie ma.
To był chyba ten pierwszy moment, który uświadomił mi, że tak naprawdę, nadal wchodzę w pewne iluzje, programuję się i poddaję temu, w jaki sposób swojego rozwoju doświadczają inni.
A przecież jestem kreatorem.
Przecież moja droga jest inna niż wszystkie (jak każda), przecież nie musi nic przebiegać wcale żadnym systemem.

Gdybyśmy wszyscy doświadczali tego samego, lub w ten sam sposób, jak bardzo nudno i monotonnie by było? Jaki to w ogóle miałoby sens?

Zdałam sobie sprawę, że ja już przebudzałam się wiele razy.
Tak naprawdę całe moje życie to jedno wielkie przebudzenie. I rozwój.
I tak samo tyczy się to każdej innej osoby, którą spotykam w swoim życiu- bez wzgędu na to, czy otrzymała już realizacje dotyczące duchowości, czy jeszcze nie.

Największe moje przebudzenia, prowadzące mnie tutaj gdzie jestem dzisiaj, to odkrycie, że coś nie tak jest z tym systemem, a także że pożywnienie wpływa na mnie w ogromnym stopniu- że ma znaczenie co i jak jem, a zaraz później przyszło zrozumienie jak bardzo lekarze i medycyna jest nieskuteczna i dlaczego.
Kolejnym było przebudzenie duchowe, które doprowadziło mnie do rozpoczęcia tego projektu i tego, że znajduję się dziś w tym właśnie miejscu.

Kiedy przyszły do mnie realizacje i dowody na to, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej niż byłam nauczona, myślałam, że to już jest koniec.
Uważałam, że od teraz moja świadomość będzie się tylko poszerzać, wraz z oczyszczeniem i uzdrowieniem którego doświadczam.
Zaczęłam więc czytać te wszystkie artykuły, które mówią o etapach i procesach przebudzenia i doświadczałam oraz obserwowałam, jak zaraz później te procesy się realizowały w moim życiu.

Tymczasem, nagle, zrozumiałam, ze dokładnie dlatego tak wygląda moje przebudzenie. Bo ja w to uwierzyłam. Bo zaprojektowałam to sobie właśnie w ten sposób.
Uwierzyłam, przyjęłam i zaakceptowałam, że na tym właśnie polega cały ten proces i jeśli przeczytałam o czymś, co mnie do tej pory nie spotkało, niepokoiłam się lekko, a zaraz później dokładnie to objawiało się na mojej drodze.

Zrozumiałam wtedy, że to ja jestem kreatorem i że ode mnie zależy wszystko.
To, jak będzie wyglądał ten proces też.
Zobaczyłam i odkryłam, że kreowanie wszystkiego jest dosłowne i nieustanne.
Odebrałam co się z tym wiąże dla mnie- co do siebie przyciągam i dlaczego tak to wygląda.
Chciało mi się śmiać z tych moich depresji i lęków których doświadczałam przez ostatnie ponad pół roku.

Tak więc kiedy odkryłam, że chyba dałam się zaprogramować, nagle wszystko w mojej przestrzeni- zmieniło się. Zmieniło się całkowicie i ogromnie… to było jak doświadczanie zupełnie innej rzeczywistości, a przecież nigdzie się nie przeniosłam.
To mi tylko potwierdziło wszystko, co mi się objawiło.
Nie wiem ile to potrwa, czy to się w którymś momencie zmieni- ale w tej chwili doświadczam ogromnego wzrostu, na mojej drodze znów pojawiły się cuda i niesamowite sytuacje.
Jednak by przełamać ten schemat, mi osobiście ogromnie pomógł Ramtha, mój bliski opiekun który nieustannie się ze mną kontaktuje od pewnego czasu, ale przede wszystkim Kroniki Akaszy.

To, gdzie teraz jestem, jest najwspanialszym momentem w całym moim przebudzeniu, a może i życiu.
Wiem i widzę dokładnie, w jaki sposób powstawały moje poprzednie zapętlenia.
Czuję, że ten etap już się zakończył.

To jak może wyglądać świat… to czego można doświadczyć w swoim wnętrzu, a zarazem poprzez to zaprojektować na zewnątrz jest czymś niesamowitym, czego nie mogę opisać słowami.
Wszystko płynie w lekkości i przyzwoleniu. Wszystko kąpie się w Miłości i wewnętrznym Słońcu, które czuję w swoim splocie słonecznym, wszystko przetransfornowuje się w moim Sercu, które dosięga przestrzeni samego Źródła. Wszystko stało się magiczne i Święte.
Wszystko jest najpiękniej jak tylko być może.

DOSŁOWNIE, w ciąglu kilku godzin, od rozpaczy i poczucia beznadziei, wewnętrznej pustki i zniechęcenia, przeszłam do ogromnie wysokiej wibracji, czucia Miłości i błogości, doświadczania błogosławieństw i cudów. Przez jedną małą relalizację.
Przez dopuszczenie do siebie tego, że być może gdzieś się znów zamknęłam, że nie dopuszczam do siebie czegoś ważnego, że może wcale nie muszę tego doświadczać co dzieje się teraz wokół mnie.
Po depresji nie został nawet najmniejszy ślad. Tak po prostu. Poprzez samo uświadomienie.

I mimo, że zdarzają się od czasu do czasu sytuacje, które kiedyś wyprowadziłyby mnie z równowagi…
Sytuacje trudne, lub przykre- jednak jest ich zdecydownie mniej, a te co się wydarzają obserwuję i uczę się z nich, wyciskam je jak cytrynę- dla siebie i dla swojego rozwoju.
Dzięki nim wiem również, co tam jeszcze we mnie tkwi, co nie pozwala manifestować mi życia jakiego pragnę.
Pracuję z tym, bo chcę, a nie dlatego że tak muszę robić w przebudzeniu, czy rozwoju osobistym. Czasami po prostu akceptuję i przyjmuję na głębokim poziomie.
Każdego dnia obserwuję i czuję, jak poszerza się moja świadomość.

Wszystko się zmieniło, jednak rozumiem że każdy etap i chwila mojego życia, każda łza i proces pracy ze sobą, każda osoba i sytuacja, doprowadziła mnie dziś do tego punktu… nie wiem ile to potrwa, czy będzie tak ciągle czy nie, ale mam teraz tą przestrzeń na uważną i świadomą kreację i manifestację tego co JA wybieram, tego czego JA chcę i na co JA pozwalam w swoim życiu.

Rozumiem też bezwarunkową miłość. Ale to temat na kolejny artykuł.

Tak naprawdę tego ponownego przebudzenia nie da się wytłumaczyć.
Nie da się opowiedzieć, ani napisać.
Miało ono jeszcze dużo więcej innych realizacji. Miało dużo więcej poziomów i wymiarów.
To trzeba poczuć.

Nie twierdzę oczywiście, że w ogóle nie trzeba się uzdrawiać- bo gdyby nie wcześniejsza praca ze sobą, być może bym nie była dziś w tym miejscu, nie twierdzę, że droga z oczyszczaniem jest zła…
To jest niezwykle uwalniające i poszerzające świadomość, czuję, że na pewnym etapie- jest to jedna z najbardziej efektywnych ścieżek jaka tylko istnieje…

Jednak warto może dopuścić do siebie taką możliwość, że to nie jedyny kierunek… że jest wiele dróg i sposobów… że może nie warto zamykać się w swoich sztywnych strukturach, a celowo i świadomie otwierać ten umysł, chłonąć nowe realizacje, nawet jeśli początkowo kłócą się z tym czego aktualnie doświadczamy…

Ewolucja świadomości. Świadomość ewoluuje, poszerzając się- a więc dopuszczając do siebie więcej- poszerza się pole możliwości.

Czuję, że warto to wziąć pod uwagę ❤

Ps. Ciekawe co jeszcze przede mną, jakie kolejne przebudzenie mnie czeka? Wiem, że to nie koniec ❤
Jednak tymczasem… doświadczam TERAZ, cieszę się drogą, bo tylko droga tak naprawdę ma znaczenie, nie cel sam w sobie

NAMASTE ❤
xxx

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: