Studium przypadku

Wszystkie przypadki zamieszczane są za wiedzą i zgodą osoby opisywanej. Imiona mogły zostać zmienione, podobnie jak niektóre okoliczności, jednak w sposób, by sens i efekt terapii pozostał ten sam.

 

  • PAULA, 33 lata

Jako pierwszą osobę w tym dziale, chciałabym opisać siebie. Nie będę tutaj zamieszczać całego procesu, a jedynie sam początek, który był najtrudniejszy i zarazem naistotniejszy na mojej drodze uzdrawiania siebie. Aby łatwiej było mi spojrzeć z pozycji terapeuty, będę pisała w 3 osobie 🙂

Paula miała trudne dzieciństwo. Od dziecka czuła w sobie narastający lęk i niepokój. Zawsze uważała, że jest gorsza, że jest głupia i beznadziejna. Odkąd tylko pamięta była w ten czy inny sposób odtrącana przez najbliższe jej osoby, nierozumiana, odpychana, ignorowana. Czuła się niekochana i samotna. Wytworzyła w sobie mur, który szczelnie odgradzał ją od świata zewnętrznego i choć na pierwszy rzut oka była dzieckiem radosnym i przyjaznym, we wnętrzu odczuwała poczucie niewypełnionej niczym pustki. Nie pozwalała sobie na zbytnie okazywanie przywiązania i miłości wzgędem nikogo. Chociaż wnętrze płakało i krzyczało, na zewnątrz nosiła maskę obojetności i stanowczości. Stawała się przez to coraz bardziej sfrustrowana, chwilami wręcz agresywna. Tłumiony ból wewnętrzny od czasu do czasu znajdował swoje ujście w postaci histerii i innych silnie emocjonalnych reakcji. Mimo poczucia beznadziei i najgorszych myśli o sobie samej, na zwenątrz starała się pokazywać perfekcjonizm, jednak łatwo było wyczuć, że jest to jedynie złudzenie. Bardzo emocjonalnie reagowała na jakiekolwiek próby zburzenia w sobie tej iluzji. Z czasem stawała się coraz bardziej zniechęcona życiem, przez co tworzyła w swoim umyśle fantazje, które opowiadała innym i nawet sama w nie po czasie wierzyła.

Wchodząc w nastoletnie życie, przeżyła bardzo silny okres buntu, który również mocno odbił się na jej psychice. Dodatkowo Paula przejawiała cechy osobowości zależnej, nie potrafiła także pogodzić się z rozstaniami (czy to dotyczącymi przyjaźni, czy związków). Za wszelką cenę pragnęła być kochana i podziwiana przez wszystkich, nie przyjmowała do wiadomości możliwości by ktoś jej nie lubił, bądź nie akceptował. Aby osiągnąć swoje cele potrafiła nałożyć kolejną maskę i w pełni dostosować się do okoliczności, lub osób. Cechowała ją również ogromna zazdrość, wszystko odbierała jako atak na swoją osobę i potwierdzenie tego, że zostanie opuszczona i odtrącona.

W dorosłym życiu Paula przejawiała swoje dziecięce schematy radzenia sobie z emocjami, które odbierała jako negatywne i niedozwolone. Wszelkie krytyczne opinie na swój temat brała za prawdę, a miłe komentarze jako próbę osiagnięcia czegoś przez osoby je wypowiadające. Uważała, że świat jest miejscem niesprzyjającym, zimnym, fałszywym i zamykała swoje serce jeszcze bardziej. Otwierała je tylko przy swoim mężu, jednak i on zawiódł (w jej odczuciu), więc zrobiła wszystko co możliwe, by przestać go kochać, zamykając się całkowicie. Dla swoich dzieci Paula miała nieziemskie pokłady bezwarunkowej miłości, dlatego kiedy zaczęła zauważać, że powtarza niektóre schematy ze swojego dzieciństwa, coś w niej pękło i postanowiła uleczyć swoje rany, by zakończyć te błędne koło.

Paula zaczęła swoją terapię od uzdrawiania matczynej rany i wewnętrznego dziecka. Rozciągnęła to na wszystkich człownków rodziny którzy brali udział w jej wychowaniu. Po kilkunastu sesjach, zaczęła czuć się znacznie lepiej i dostrzegać iluzję w której żyła przez większość swojego życia. Była w stanie wyłapać swoje błędne przekonania o sobie i świecie, programy które odpalając się z automatu rządziły jej zyciem. Po kilku miesiącach intensywnej terapii własnej, Paula zrozumiała, że to wszystko czego oczekiwała od świata zewnętrznego jest już w niej samej i ze tylko ona sama może dać sobie wszystko to, czego brakowało jej w życiu. Dała więc to sobie w medytacjach, wizualizacjach, autohipnozach, obserwowaniu siebie, swoich myśli, rozmowie ze sobą itp.
Wraz z przyjściem ogromnej ulgi, odpuszczenia, Paula w końcu poczuła kim jest i dokąd zmierza. Pojawiła się miłość własna i współczucie do własnej osoby. Mogła w końcu ukochać siebie w pełni, tak jak na to zasługuje, wybaczyć sobie i utulić. Przez cały ten proces jej widzenie świata diametralnie się zmieniało. Już wcześniej, na początku terapii własnej zaczęły się głębokie duchowe poszukiwania, teraz jednak w pełni zrozumiała ich sens. Jej życie całkowicie się zmieniło, po ponad 2 latach od rozpoczęcia terapii zapisała się na kilka warsztatów, które pomogły jej pogłębić zapoczątkowany proces uzdrowienia.
Dzięki terapii Paula zwróciła sobie prawo do miłości, a ukochując siebie- pokochała cały świat. Zniknęła zazdrość, niepewność, lęk, nienawiść, ból i wewnętrzna pustka. W zamian stała się pełna, optymistyczna, szczerze radosna i pewna swojej drogi w życiu. Jej relacje z mężem znacznie się poprawiły. Jej czas z dziećmi jest teraz bardzo owocny i przepełniony szczerą, czystą miłością i pięknymi intencjami. Zniknął strach i poczucie beznadziei i chociaż proces nie jest jeszcze w pełni zakończony, teraz już z pewnością siebie i prawdą w sercu Paula może iść dalej przez życie. Mimo, że nadal wychodzą z niej programy i przekonania, że bywają gorsze chwile, Paula wie jak z nimi pracować by transformować je w światło i miłość. To już całkiem inne życie.

(pominęłam tutaj element przebudzenia duchowego).

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close