Do Światła

Dotknij siebie.
Chociaż raz.

Zanóż się w tą wewnętrzną ciszę
W ten niezmienny punkt w samym centrum

Wypełnij się tym pokojem
Miłością
Tym co tak subtelne, a jednak prawdziwe
Tym co tak głębokie, a jednak widoczne

Odetchnij w samym rdzeniu.

Czytaj dalej „Do Światła”

„Wszystko się dzieje tak jak ma się dziać”

W te wakacje miało miejsce wiele moich duchowych podróży i realizacji.
Był to najpiękniejszy i najbardziej owocny czas w moim życiu.
Tak jak jakiś czas temu przebudziłam się z matrixowego snu, tak teraz mam wrażenie, że narodziłam się na nowo

Nie, nie były to same pozytywne uczucia i doświadczenia.
Jednak przez cały czas miałam poczucie, że każdy, najdrobniejszy szczegół który się wydarza, ma ogromne znaczenie w moim procesie transformacji, sprawiając że staję się całkowicie inną istotą, a w tym samym czasie coraz bardziej prawdziwą i zgodną z moim Sercem i Duszą…

Czytaj dalej „„Wszystko się dzieje tak jak ma się dziać””

Kim jestem naprawdę ?

No właśnie… to pytanie zadaję sobie od początku mojego procesu przebudzenia… Od tego zaczynałam… Hmmm…

Jestem kobietą. Mam 33 lata. Jestem matką. Jestem żoną. Jestem terapeutką. Interesuję się duchowością, hipnozą, lubię muzykę, taniec i śpiew… Wiadomo… Ja to wiem- jednak tak się zadziało w moim życiu, że na pewnym etapie zadałam sobie pytanie: ale kim jestem poza tym wszystkim? Tak naprawdę, rdzennie i w samym środku mojego bytu?

Czytaj dalej „Kim jestem naprawdę ?”

Maski

Będąc dziś w pracy, naszły mnie pewne przemyślenia… nagrałam o tym nawet krótki filmik, jednak nigdzie go nie dodałam, gdyż byłby to bardzo długi monolog, a i tak ciągle uciekają mi jakieś aspekty… Chciałam się trochę rozwinąć, ponieważ dużo łatwiej jest mi to napisać, niż powiedzieć, zbyt wiele jest wielowarstwowości w tym temacie.
Spojrzałam dziś na chwilę na mój profil na facebooku (prywatny) i przyszło powiadomienie, że mam tam wspomnienia. W pierwszej chwili patrząc na zdjęcia które się wyświetliły, uśmiechnęłam się, ale po paru minutach zaobserwowałam ogromne obniżenie nastroju, kompletnie bez powodu, jakby coś złego się wydarzyło. Ponieważ miałam chwilę, zatrzymałam się. Zapytałam siebie samej: co jest? co się dzieje, skąd te uczucia? I przyszło to do mnie… mimo, że zdjęcia przedstawiały mnie radosną, pełną życia (wspaniałego życia) i energii, w jakimś cudownym miejscu, tak naprawdę, na nieświadomym poziomie napawają mnie uczuciami wręcz odwrotnymi. Smutkiem, niepokojem, może poniekąd nawet złością.
Zaczęłam nad tym rozmyślać i EUREKA. Ja byłam w tamtym czasie w depresji, bez sił, bez chęci do życia, smutna i stłamszona w środku, pełna żalu i pretensji. Co z tego, że uśmiech gościł na mojej twarzy? Co z tego, że byłam na wakacjach? To wszystko nie miało znaczenia. Za tym uśmiechem kryło się rozczarowanie, kryła się złość i niezadowolenie z życia. Ktoś mógłby powiedzieć, ale dlaczego? Przecież Twoje życie było dobre, spędzałaś czas z rodziną…
Dobre? Niby dlaczego dobre? Bo nie byłam bita przez męża, a moje dzieci były zadbane, miałam dach nad głową i co do przysłowiowego garnka włożyć? Bo miałam uśmiech na twarzy i wszyscy byli zdrowi i dobrze się bawili? Naprawdę tak myślisz, że powinnam się cieszyć?! Cieszyłam się przecież, byłam uśmiechnięta od ucha do ucha… tak uważałam, miałam do siebie pretensję, że o co mi w ogóle chodzi, że nie doceniam tego co mam, że powinnam być wdzięczna, a nie siedzieć ze skwaszoną miną. I dlatego też siedziałam na pozór radosna, ale tylko ja wiem, co się we mnie tak naprawdę działo. Samotność, niezrozumienie, poczucie winy, wstyd, niepokój, brak poczucia bezpieczeństwa, poczucie inności… Dlatego te zdjęcia wywołały we mnie takie, a nie inne uczucia. Dlatego nie kojarzą mi się z tym, co przedstawiają, kłócą się z tym… Moje pragnienie bycia postrzeganą poprzez pryzmat mojej fałszywej osobowości (którą sama sobie stworzyłam) nie dało mi prawa do przeżywania tego, co naprawdę czułam. Nie dało mi prawa do bycia sobą. Ciągle miałam wrażenie, że powinnam być „jakaś” i ciągle nie udawało mi się „taką” być. Oszukiwałam innych wkoło i najgorsze było to, że tak naprawdę oszukiwałam sama siebie. Stąd koło zaplątywało się jeszcze bardziej, bo gdzieś tam wiedziałam, że to tylko kreacja, więc moja depresja się wzmagała, dodatkowo powodując ogromną frustrację. I żal do siebie. I wstyd za siebie. I dużo jeszcze innych negatywnych uczuć.

Czytaj dalej „Maski”