Balans

Przebudzenie spłynęło na mnie dość nagle. Zupełnie się tego nie spodziewałam, nie prosiłam o to, nie oczekiwałam. Ot tak, coś zaczęło się dziać (w moim fizycznym odczuciu)… Czy doprowadziły do tego sytuacje w moim życiu, czy po prostu nadszedł mój czas, tego nie wiem dokładnie… Pewnie jedno i drugie.
Początkowo byłam bardzo zdystansowana, musiałam dużo rzeczy wyrzucić z siebie, wypłakać, zobaczyć, odkryć i się z nimi pogodzić/ zaakceptować. Nie było łatwo, tak szczerze mówiąc było cholernie ciężko… Tym ciężej, że miałam dwie małe istotki obok siebie- moje dzieci i nie chciałam, żeby patrzyły jak ich mama zapada się w otchłań depresji i rozpaczy. Chciałam być dla nich przykładem, pokazać, że mimo przeciwności, dam radę… Ale tak naprawdę w głębi mojego serca, czułam się bardzo słaba i bezsilna… Nie będę tego wszystkiego opisywać, nie jest to tematem tego wpisu… Najważniejsze, że „przebrnęłam” przez ten najgorszy czas, by doznać czegoś pięknego.

Czytaj dalej „Balans”