Moje wpisy

Wszystko jest z Tobą w porządku

Ten tydzień mojej pracy na projektach, zarówno tutaj na Aiyanie, jak i na egzystencji przebiega własnie pod hasłem „wszystko z Tobą dobrze, już jesteś właściwy, już jesteś tym kogo szukasz, już jesteś tym kim chcesz się stać.” Jeśli czujesz inaczej, to znaczy że od tego oddziela Cię jedynie myśl.
Dlaczego nieustannie to powtarzam?

Ponieważ to zrozumienie dało mi niesamowitą wolność. I nie tylko zrozumienie na poziomie idei, konceptu w głowie, ale dokładne i głębokie rozpoznanie tego w sobie.
Jak tego dokonałam? Poprzez obserwację myśli, kwestionowanie ich, pozwalanie na nie, jednak nie dawanie im wiary, wejście głęboko w ciało bolesne i cień/ mrok/ nieświadomość. Czyli wszystko to do czego nie chciałam się przyznać, we wszystko to od czego uciekałam, we wszystko to co chciałam w sobie zmienić i to, czego czuć nie chciałam.

Wymagało to ode mnie uważności, by za długo tam nie ugrzęznąć, nie dorabiać historii (chociaż różnie to bywało, jednak nawet jeśli ową historię dorabiałam, to byłam dla siebie w tym łagodna). Wymagało to również ode mnie odwagi, by pozwolić sobie czuć dokładnie to co czułam, nie uciekając, stając z tym twarzą w twarz, czując wszystko co czute być pragnęło.

Tak naprawdę, tak dokładnie nie wiem co się zadziało. Wiem, że to nie ja (i ja zarazem), nie ten człowiek z blokadami, ograniczeniami i filtrami, a ta nieskończona obecność we mnie to wszystko uczyniła. Zobaczyłam jak napełnia mnie po brzegi. Zobaczyłam jak wszystko jest właściwe i na swoim miejscu. Zobaczyłam jak pozwolenie by rzeczywistość tej chwili była taka jak chce być- robi we mnie ogromną przestrzeń. Zobaczyłam tam również, że te emocje zawierają się we mnie ale nie są mną w całości. One się zmieniają, znikają i pojawiają się- a ja poprzez ignorowanie i uciekanie od tego co czuję- blokuję je w sobie na długo, poniekąd przedłużam ich istnienie.

Jesteśmy również ludźmi. Zawsze zachowujemy się najlepiej jak umiemy na dany moment, ze świadomością jaką przejawiamy w danej chwili. Gdybyśmy mieli inne rozpoznanie, zachowalibysmy się inaczej. Dlatego nie ma sensu wracanie do tego co było, odtwarzanie tego przez coraz bardziej zniekształcone filtry pamięci, życie w przeszłości.

Odetnij to wszystko już dziś. Uznaj, że jesteś doskonałym mistrzem swojego życia, dzieckiem Boga, lub samym Bogiem przejawionym w człowieku. Rozpoznaj, że wszystko co się wydarzyło było Ci potrzebne byś dziś mógł być tu gdzie jesteś i rozpoznawać swoją niewinność, doskonałość i piękno. Podziekuj historiom które doprowadziły Cię do tego miejsca. Niech się w Tobie zakończą. Dokonaj wyboru by od dziś kierować uwagę w budowanie siebie na nowo. Rozpoznaj siłę i moc która jest z Tobą zawsze. Która jest Tobą. Idź dalej w życie w poczuciu że jesteś i zawsze byłeś właściwy. Jesteś i zawsze byłeś wolny i dokonały dokadnie taki jaki jesteś. Podważ każdą myśl, która mówi Ci inaczej. Podziekuj jej za informację o tym, gdzie jeszcze nie ukochałeś siebie i wybierz by wlać tam Miłość i Zrozumienie. Pozwól sobie czuć to co czujesz. Nie musisz być bardziej jakiś (oświecony, święty, spokojny). Nie musisz być jakiś. Już jesteś i zawsze byłeś tym, kogo szukasz. Już jesteś tym czego szukasz. To już jest, nie uwierz myślom które być może temu zaprzeczają. Pozwól sobie.

Aiyana ❤

Trudny czas na świecie

To, co dzieje się obecnie na świecie jest niezbędnym czynnikiem zmian. Podobnie jak podczas pracy ze sobą- potrzebny jest ucisk, by nastąpiło uwolnienie, tak samo dzieje się to również na zewnątrz Ciebie. To, co jest ważne, to zachowanie spokoju. Przypomnienie sobie tego wszystkiego, co już wiesz i wdrożenie tego w życie.

Przestrzeń Serca, wyciszenie, tu i teraz, to są klucze.
Gdzie jest Twój rdzeń?
Niedoceniane, ale jakże pięknie wskazujące na Prawdę narzędzie, które możesz zastosować to MEDYTACJA ŚWIADKA. Dotrzyj do przestrzeni poza Umysłem która to widzi, obserwuje- to co się dzieje i zmienia wewnątrz jak i na zewnątrz. Pomiń to, co dzieje się w Umyśle- to może nadal trwać, ale nie przywiązuj do tego swojej uwagi… tam gdzie wysyłasz bowiem swą Uwagę- to stwarzasz…

Znajdź spokojne miejsce i zauważ skąd widzisz siebie i Świat. Tam znajdziesz spokój i wszystkie odpowiedzi. Tam znajdziesz pewność, że wszystko się dzieje tak jak powinno.
A następnie, jeśli sobie życzysz, możesz przenieść tą praktykę do codziennego życia, bowiem ten świadek istnieje nieustannie, wystarczy to rozpoznać w sobie.

To jest prawdziwa transformacja.

I jest to bardzo proste, gdyż niczego nie musisz robić, tak Ci się tylko wydaje… Nie wymagane są absolutnie jakiekolwiek warunki, kursy czy działania, byś dostał się do tej przesztrzeni. Wręcz przeciwnie- zaniechaj próby, a rozpoznanie stanie się oczywiste- ono już tu jest. Zobacz.

❤

Aiyana.

Herbatka cebulowa

Ostatnimi czasy przytrafiła mi się okazja wypicia herbatki cebulowej. Pierwsza myśl jaka się pojawiła to lekkie odrzucenie na myśl że to będzie niesmaczne jak kiedyś syropiki cebulowe na stany zapalne gardła i oskrzeli. Jednak ciekawość do doświadczenia czegoś nowego wzięła górę i wypiłem.

I tu szok! Okazała się pyszną herbatką z leciutką nutką gorzkiego smaku. Bardziej przypomina zwykłą herbatkę aromatyzowaną więc cebulowa esencja jest bardzo subtelna.

Po przeczytaniu artykułu o prozdrowotnych wartościach tego cudu wybieram się za chwilkę ugotować garnuszek wywaru. Nic nie kosztuje, a dla zdrowia pracuje. W związku z tym wydaje mi się, że naprawdę warto spróbować na własnej skórze działaniem tej herbatki.

Za jakiś czas podzielę się efektami picia tego specyfiku bardziej długoterminowo.

Oto oryginał artykułu:

„Łupiny cebuli to najlepsze źródło leczniczej kwercetyny. Łupiny cebuli i zawarta w nich kwercetyna od wieków wykorzystywane są w ziołolecznictwie i medycynie ludowej. Cenione są wszędzie, gdzie cebula jest znana. Łupiny cebuli są niezwykle leczniczym specyfikiem, o czym mało kto wie. Zawierają niezwykle cenną kwercetynę, witaminy z grupy B, A, E i C. Są wypełnione potasem i fosforem, a także wapniem i krwiotwórczy żelazem. Łupiny cebuli, te szorstkie i twarde skórki, posiadają silne związki antyalergiczne i przeciwzapalne. Kwercetyna z łupin cebuli niszczy komórki nowotworowe, w tym wspomaga leczenie jednego z najgroźniejszych nowotworow, jakim jest rak trzustki. Właściwości przeciwnowotworowe kwercetyny polegają między innymi na tym, że blokują rozmnażanie się komórek nowotworowych. Co więcej, powodują obumieranie komórek już chorobowo zmienionych. Kwercetyna ma generalnie bardzo dobry wpływ na nasze zdrowie. Zmniejsza ryzyko zawału serca i zapobiega powstawaniu żylaków, hamuje rozwój blaszek miażdżycowych oraz znacząco poprawia pamięć. Ponadto łupiny cebuli przekształcają białe komórki tłuszczowe w brązowe. Te zaś powodują utratę wagi i ułatwiają osiągnięcie szczupłej sylwetki. Łupiny cebuli zawierają kwercetynę, która jest odporna na działanie wysokich temperatur. Jej utrata w procesie gotowania jest niewielka. Wynosi zaledwie 20%. Najwiecej tego leczniczego składnika posiadają łupiny cebuli czerwonej. Leczniczy wywar z łupin cebuli – przepisW litrowym garnku zagotuj szklankę łupin. Utrzymuj je w stanie lekkiego wrzenia przez 5-10 minut, a następnie zdejmij z ognia do naciągnięcia. Po kilkunastu minutach odcedź wywar.szklankę takiego wywaru wypijaj na godzinę przed snem.Ten wywar z łupin cebuli wyciszy Cię i zapewni spokojny sen. Ureguluje także układ trawienny.Wywar wykorzystuje się również w chorobach krążenia, stanach zapalnych organizmu i oporności na insulinę. Łupiny cebuli na oskrzelaAby oczyścić oskrzela z zalegającej wydzieliny upiecz w piekarniku 3 cebule wraz z łupinami. Po wyjęciu z piekarnika zmiksuj cebule blenderem. Gdy miazga ostygnie, dodaj 6 łyżeczek miodu. Przechowuj w zakręconym słoiczku w chłodnym miejscu. „

Łupiny cebuli to najlepsze źródło leczniczej kwercetyny – Wybieram Zdrowie (wybieram-zdrowie.com)

Rafał.

Jakie korzyści daje zimny prysznic?

Jakie korzyści daje zimny prysznic?

Przede wszystkim  jest to przełamywanie swojej woli, gdyż początkowo może wydawać się to nieprzyjemne. Po kilku sekundach w strumieniu zimnej wody czujemy jak przyśpiesza nam bicie serca i przychodzi uczucie orzeźwienia. Wydziela się wtedy noradrenalina, organizm doznaje swojego rodzaju stresu, a więc mobilizuje siły.

Poprawia się energetyka organizmu. Wydzielany jest też testosteron, a więc pojawia się motywacja do działania. Przyśpiesza oddech, komórki dotleniają się i odkwaszają. Przyśpieszone jest spalanie tkanki tłuszczowej i usuwanie toksyn.

Taki prysznic ma działanie antydepresyjne, motywujące, redukuje stres psychiczny. Po wyjściu spod takiego porannego prysznica czujemy się jak po dobrej kawie naładowani energią i wolą do działania. Po kilku minutach mamy natychmiastowy efekt kawy bez czekania na zaparzenie  i kawę  aż zadziała , o ile w ogóle działa na nas energetyzująco po wielu latach .  

Poza tym kawa może sprawiać efekt rozlatanego umysłu i nieskoordynowanych myśli, czego prysznic nam nie zaserwuje. Wrzuci umysł do „ tu i teraz”.
Taki prysznic oczyszcza ciało, umysł i odłącza negatywne połączenia energetyczne zostawiając witaminy i minerały tam gdzie powinny być.

Stąd ludzie pracujący z energiami powinni w miarę możliwości regularnie korzystać z takowego prysznica wizualizując oczyszczenie swej aury i pola.  

Od wielu miesięcy praktykuję poranne branie prysznica zimną wodą. Oczywiście nie zacząłem tego wchodząc od razu pod zimną wodę chwilę po wyjściu z wygodnego cieplutkiego łóżeczka.

W pracy usłyszałem, że zimny prysznic z rana  to dobry sposób dla masochistów. Ja widzę to w inny sposób, gdyż spróbowałem go na sobie .  Najlepiej jest zaczynać taką praktykę latem gdy zimna wodzia w kranie nie jest jeszcze lodowata jak zimą.  

Startując można wziąć zwykły prysznic, a na końcu na chwilkę odkręcić tylko zimną wodę i obrócić się wokoło żeby zimna woda oblała całe ciało po czym wyjść i się wytrzeć.

W kolejne dni czas polewania się zimną wodą wydłużamy przy czym czas zabawy z ciepłą wodą stopniowo skracamy. Najlepiej dojść jest do używania tylko zimnej wody od samego początku, ale ja do dziś dnia w zależności od tego jak się czuję czasami zaczynam od letniej a potem przechodzę stopniowo lub jednorazowo do najzimniejszej dostępnej w kranie wody.

Muszę przyznać, że daje to niesamowite efekty. Bardzo gorąco polecam.

===Lots of Love ===
Rafał.

Konflikt

Konflikt. Ludzie zazwyczaj boją się tego słowa. Z czym się kojarzy? Na przykład dla mnie, był do niedawna tożsamy z wojną, krwią, nieszczęściem. A w duchowości… ło panie! Toż to samo zuo! Duchowi ludzie to wszak chodzące ommmm 😉

I tutaj zostawię dalsze rozpisywanie się na ten temat. No może wrzucę jeszcze definicję, według której konflikt to trudna sytuacja, w której są minimum dwie zależne od siebie strony, pomiędzy którymi jest jakaś różnica. Strony te dążą do różnych, często przeciwstawnych celów.

Uczy się nas unikać konfliktów. Różnymi sposobami. Przy czym odkryłam, że przynajmniej w moim przypadku, nauczono mnie udawania że konfliktu nie ma. Ale sporo pań tak ma, nie czuję się żadnym wyjątkiem. Wpojono nam, kobietom, że złość piękności szkodzi, że dobro ogniska rodzinnego jest najważniejsze, że to na czym ci zależy, nie jest aż takie istotne. Jak to było, co to za ptak co własne gniazdo kala. Nie waż się wynieść problemów na zewnątrz…

Do czego to prowadzi? Po pierwsze, udaję że coś, co jest dla mnie ważne, tak naprawdę ważne nie jest. Moszczę się w mym własnym kłamstewku, niczym w gniazdku, ale po chwili gniazdko zamienia się w zgniły barłóg. Masę energii zajmuje udawanie że jest ok. Traci się szacunek do siebie, zaczyna powoli oddalać się od partnera. Wchodzi się w buty cierpiętnicy/cierpiętnika i w głębi siebie zaczyna się nielubić wszystkich wokół.

Co zrobić? Stań w prawdzie ze sobą i poczuj, zobacz, usłysz, siebie i swoje potrzeby. Po co tak robisz? Co Ci daje okłamywanie siebie i nieszanowanie? Przyznam się, że rozpoznałam w sobie taki sposób postępowania, co zaowocowało wspaniałym procesem samoświadomościowym. Było wymagająco i burzliwie. W międzyczasie ciało postanowiło pokazać mi dobitnie (unieruchamiając się na kilkadziesiąt godzin), że jest coś bardzo na rzeczy (Emilka, jak to przeczytasz – to dzięki za ochrzan).

Innym sposobem, który wykorzystujemy by jakoś konfliktu się pozbyć (i poudawać że wszystko jest w porządku), to zamrozić w sobie swoje potrzeby. Nie czuję, jest ok. A w środku, nieuświadomiona ropiejąca rana. Ciało trzyma w napięciu. Jesteśmy w takim przypadku nerwowi, podirytowani, depresyjni, napięci… Różnie to się objawia. To inny poziom zakłamania siebie, trudniejszy do uchwycenia. Ale można dotrzeć do źródła bólu.

I znów receptą jest stanięcie ze sobą w prawdzie. Bo kiedy zamrozimy swoje potrzeby, zamrażamy też bliskość z innym człowiekiem i oddzielamy część siebie od siebie samego.

Trzecia metoda postępowania z konfliktem to walka. Atak przeprowadzony w sposób jawny lub druga nóżka tej metody, uniki i manipulacja typu foch. Tutaj z kolei ktoś postawi na swoim, ktoś się wycofa, ale konflikt w swojej naturze nie jest rozwiązany. Wyjdzie przy pierwszej nadarzającej się okazji i znów dwie osoby spotkają się na ringu. Ktoś wygrywa, ktoś przegrywa, zaczynamy się coraz mniej lubić. I tak można ciągle…

Ale co można zrobić? Spotkać się w przestrzeni zrozumienia, wyjść poza własny ból, przekroczyć to, co chce zawsze mieć rację i być na wierzchu i zobaczyć w czego dotyczy konflikt.

Posłużę się moim przykładem. Ostatnio było jakoś przyciężkawo w małżeństwie, nierozwiązany konflikt niczym chmura burzowa wisiał w powietrzu. Coś tam czułam, ale nie chciałam zobaczyć o co chodzi, nabzdyczyłam się jak ropucha, mąż zresztą też się gotował. Siekiery wisiały w powietrzu. Kilkanaście tygodni przepychanek o nieporządek w kuchni. Czy spór, który wybuchł jak wulkan i spowodował rozmyślania o rozwodzie, dotyczył faktycznie śmieci? Jednak nie… Pod warstwą werbalną, chodziło o poczucie bycia nieważnym – po jednej stronie, a po drugiej potrzebę by zostać docenionym i zauważonym. Do tego jeszcze doszły schematy i nieukochany aspekt wewnętrznego dziecka.

Dlatego znów warto stanąć w prawdzie, zawalczyć o siebie lecz jednocześnie dostrzec drugą osobę. Odrzucić maski, odrzucić bronie, odrzucić lodowe zapory. Samo się nie zrobi. Trzeba wyjść ku sobie z miłością, ze zrozumieniem i zacząć rozplątywać supełek konfliktu. I takiego rozwiązania Wam życzę.

Ludmiła.